Informacje

Informacje

Jak w PRLu. Schody na dworcu w Katowicach zepsute tuż po otwarciu

Scena jak u Barei. Długo oczekiwane otwarcie i… klapa. Po dwóch dniach jeden ciąg w górę jest zepsuty. Pasażerowie Dworca autobusowego znów sami wnosili walizki. Na szczęście urządzenie zostało dzisiaj rano naprawione.

W wakacje informowaliśmy o tym, że w końcu na katowickim dworcu zostaną wymienione schody (link do artykułu tutaj). Z powodu awarii i braku funduszy były nieczynne przez ponad 2 lata. Sytuacja była na tyle kuriozalna, że aktywiści miejscy zorganizowali urodziny zepsutych schodów. Pojawił się tort i szampan oraz „Sto lat” śpiewane w głównym holu dworca.

Ciężkie schody

Na razie nie wiemy co sprawiło, że jeden ciąg schodów stał w miejscu. Inwestycja za ok. 2,3 miliona złotych (0,5 miliona dało miasto) miała rozwiązać problem na katowickim dworcu. W marcu rozstrzygnięto przetarg na zamontowanie nowego urządzenia. Swoje oferty złożyły dwie firmy. Odrzucono o wiele tańszą propozycję Otisu – wykonawcy poprzednich schodów i wybrano Schindlera.

W lipcu spytaliśmy Aleksandrę Rudzińską-Rdzanek – rzeczniczkę PKP o to czym nowe urządzenie różnic się będzie od poprzedniego. Odpowiedziała, że nowe schody zaliczają się do tzw. typu „ciężkiego”. Oznacza to, że "są one przystosowane do pracy ciągłej, przez 24 godziny, spowoduje ograniczenie awaryjności urządzeń, wydłużenie ich żywotności oraz zmniejszenie zużycia energii elektrycznej."

Gwarancja

Wykonawca naprawił urządzenie w ramach pięcioletniej gwarancji. Jeśli jednak usunięcie usterek potrwałoby dość długo, byłaby to dość znaczna strata wizerunkowa dla PKP. Internauci mają na razie i tak wiele powodów do śmiechu. My sami nie wiemy czy bardziej wierzyć w przypadki, złośliwość rzeczy martwych, czy teorie spiskowe i gospodarczy sabotaż. Doszły nas także słuchy, że podobno aktywiści miejscy po cichu szykują świeczki na kolejną rocznicę.

fot. Magdalena Mikrut-Majeranek

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2018 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search